10.02.2007, 00:17 (6)
byłam na
ubijaniu smutku.
mimo całego towarzystwa, smutku nie zabiłam.
kilka szybkich łyków
komandosa jeden papieros D. mnie stamtąd zabrał
jestem mu wdzięczna za to. bo była miła pizza w dobrej atmosferze.
jestem nieoswojona. chowam się przed dotykiem ludzkiej ręki. inaczej reaguję, mimikę twarzy mam inną ale śmiech nadal ten sam, z daleka wydaje mi się bezczelny. nogawki spodni mam spięte wieloma agrafkami. przytulałam się do Pana W Płaszczu, byłam (i trochę nadal jestem) oczarowana D., poznałam P., który mnie zaczarował w pewien sposób. a nawet nie weszłam na koncert ;)
a on, Morski mój, tam sobie jest
ze wszystkim swoimi wadami, których się
boję.
czy jak zejdę z tej huśtawki to stłukę kolano
czy nie?
potrzebuję
bliskości połączonej z miłościa
bycia tu przymniezemną !
mam wrażenie, ze uczucie do Morskiego zbudowane jest z bardzo kruchej porcelany która łatwo sie tłucze. przenoszę ją ostroznie ze stołu na szafkę, a ona bezczelnie roztrzaskuje się o podłogę. schować, byleby mama nie zobaczyła. a może wziąć odłamek zbliżyć do ręki i...?
21.02.2007, 13:40 (8)
robisz mi nieporządek w chaosie
tak, Ten Który Mnie Zostawił
popełniłam największą głupotę informując go, że go kocham wciąż nadal niezmiennie tą sama zachłanna miłością
ale wiem, że musze zapomnieć
dzięki
komuś:* wiem że muszę zapomnieć
słowa są ciężkie. kładę je na wadze swoich myśli, języka, serca. nie mam gdzie ich wypluć. potrzebuję, potrzebuję mówić, płakać. płakać nie umiem, nie ma we mnie łez, nie czuję słoności ciężkości oczyszczenia po płakaniu nie mam czerwonych oczu twarzy
chcę wysiąść z karuzeli pt Ten Który Mnie Zostawił
chyba mi się udaje
muszęsię WYZWOLIĆ
potrafię
nikomu póki co, nie pokazę miejsca, gdzie przychodzą umierać koty.